Granica otwarta, rusza autobus transgraniczny łączący polskie i słowackie Tatry. Jak zaplanować wycieczkę i jakie miejsca odwiedzić?

Autobusy transgraniczne wróciły na swoją trasę! Od środy 24 czerwca stało się w końcu to, na co czekaliśmy od dawna – po wielu latach starań można w końcu pojechać samorządowym autobusem na słowacką stronę Tatr albo wyjść na grań tatrzańską, zejść na słowacką stronę i bezpiecznie wrócić wieczorem do domu. Podajcie dalej, bo to ważna informacja.

Autobus transgraniczny zaczął kursować w listopadzie zeszłego roku, a więc w czasie, gdy słowackie szlaki były zamknięte na zimę. Później kursy zostały zawieszone w związku z koronawirusem. Teraz słowackie Tatry Zachodnie, w tym Rohacze, Oravice, Siwy Wierch, a także Góry Choczańskie, Zamki Orawskie i świetne trasy rolkarskie stoją otworem. Koniecznie warto skorzystać właśnie w tym sezonie, bo kolejnego może nie być (kolejna fala wirusa, kryzys finansowy itp.). Poniżej – garść najbardziej przydatnych informacji w pigułce. Korzystajcie i podajcie dalej – duża frekwencja w letnich kursach autobusów jest konieczna, by utrzymać ten projekt na kolejne lata.




Jaka trasa, ile kosztuje bilet, gdzie szukać rozkładu

Autobus kursuje na trasie Bukowina Tatrzańska – Dolny Kubin. Szczegółowa trasa to: Bukowina Tatrzańska – Poronin – Zakopane (dworzec – Kościuszki – estakada – Hotel Kasprowy) – Kościelisko (centrum) – Kiry (wylot Doliny Kościeliskiej) – wylot Doliny Chochołowskiej (przy drodze wojewódzkiej, autobus nie zajeżdża na sam parking) – Witów – Termy Chochołowskie – Chochołów (stąd można wyjechać na rolki) – Sucha Hora (trasa rolkarska jest 2 km od wsi) – Vitanova – Oravice (baseny termalne, szlaki górskie, trasy rolkarskie) – Zuberec – Dolina Rohacka (baza wypadowa pośrodku słowackich Tatr Zachodnich) – Zuberec – Podbiel – Zamki Orawskie – Dolny Kubin (baza wypadowa w Góry Choczańskie, punt przesiadkowy na podróże w głąb kraju).

Ceny są względnie niskie z tego względu, że autobus jest samorządowy – organizatorem przewozów jest Województwo Małopolskie. Z tego względu kursy są pewne i niezawodne – nie musimy się obawiać, że autobus nie przyjedzie, bo „busiarzowi” kurs nie będzie się opłacać. Jest to normalna komunikacja publiczna, działająca na analogicznej zasadzie, jak autobusy MPK w Krakowie czy komunikacja miejska w każdym innym mieście. Województwo finansuje przewozy, a realizuje je prywatna firma – Eurozebra z Katowic, ta sama która ma również w swej ofercie popularne autobusy pod marką Zebrabus.pl, kursujące np. w relacji Katowice – Kraków – Chochołów – Zakopane.

Wszelkie informacje odnośnie rozkładu jazdy, cen biletu, tego gdzie kupić bilet (u kierowcy, przez internet) znajdą Państwo na stronie przewoźnika: www.eurolinia.pl oraz na Facebooku: www.facebook.com/EuroliniaPL

Słowackie Tatry Zachodnie wreszcie dostępne!

Z autobusu najbardziej ucieszą się miłośnicy górskich wędrówek. O ile w słowackie Tatry Wysokie latem dało się dojechać prywatnym sezonowym autobusem pana Mariana Stramy (korzystałem, polecam: www.strama.eu), albo z przesiadką na Łysej Polanie, to dojazd komunikacją publiczną w słowackie Tatry Zachodnie nie był możliwy nawet z przesiadką. Pozostawał samochód, ale ten ma ogromną wadę: trzeba wrócić w to samo miejsce, z którego się wyszło. A najciekawsze w górskich wędrówkach jest rozpoczęcie wyprawy w jednej dolinie, wyjście na grań tatrzańską i zejście na drugą stronę.

Dotychczas gdy wyszliśmy z Doliny Chochołowskiej na Grzesia, Rakoń lub Wołowiec mogliśmy jedynie z rozrzewnieniem spoglądać na położoną po drugiej stronie granicy dolinę. Oczywiście można było tam zejść, ale nie było stamtąd jak wrócić. Teraz sprawa jest prosta. Najpopularnieszy rodzaj wycieczki, który mogę polecić, to właśnie spacer Doliną Chochołowską, wyjście na wspomniane szczyty i zejście szlakiem na słowacką stronę. Kursy autobusów powrotnych są dobrane właśnie z myślą o takich wycieczkach, więc spokojnie zdążycie nie tylko wrócić, ale też zjeść obiad lub kolację w słowackim schronisku lub bufecie.

O poszczególnych wariantach takiej wycieczki napiszę w osobnych artykułach, w każdym razie wariantów jest dość sporo, bo zagęszczenie szlaków w tej części Tatr jest dość duże. Najprostszą i najbardziej spacerową opcją jest wyjście ze schroniska w Dolinie Chochołowskiej na położoną niewiele wyżej Przełęcz Bobrowiecką, skąd w 2 godziny bardzo malowniczą Doloną Bobrowiecką dojdziemy do popularnych Oravic. Po drodze możemy zahaczyć o Juraniową Dolinę – niewymagający, malowniczy kanion, podobny nieco do naszej Doliny Białego czy Doliny Za Bramką. W samych Oravicach nie będziemy się nudzić, są tu baseny, aquapark, bufety, można płacić w złotówkach. Z Oravic wrócimy do Zakopanego (lub innych polskich miejscowości) autobusem transgranicznym, koszt biletu to 14 zł.

Bardziej ambitna, choć wciąż raczej spacerowa trasa to wyjście na któryś z granicznych szczytów: Grześ, Rakoń lub Wołowiec i zejście z nich na słowacką stronę. Możliwości jest mnóstwo, można zahaczyć m.in. o Tatliakovą chatę, Rohackie Plesa (Stawy Rohackie – bardzo malownicze) lub inne ciekawe miejsca. Punktem końcowym wycieczki jest rejon schroniska Zverovka oraz parkingu Rohacze – Spalena, skąd wrócimy autobusem do Polski.

Kierunek wycieczki możemy też oczywiście odwrócić, czyli rano pojechać autobusem do Oravic lub Doliny Rohackiej, tam połazić po szlakach górskich, wyjść na graniczną grań i po południu lub wieczorem zejść do Doliny Chochołowskiej. Jest to o tyle bezpieczniejsze, że zamiast oddalać się od domu, zbliżamy się do niego. Gdyby więc z jakichś powodów wycieczka się przedłużyła, zawsze bezpieczniej jest zejść późnym wieczorem do Doliny Chochołowskiej bo nawet jeżeli ucieknie nam ostatni autobus, to późnym wieczorem tak do godziny 21:00 – 22:00 złapiemy jeszcze prywatnego busa do Zakopanego, a w ostateczności dojdziemy pieszo lub wrócimy taksówką.

Rohacze, czyli „Orla Perć Tatr Zachodnich”

Autobus transgraniczny ucieszy też wszystkich, którzy chcieliby przeżyć przygodę w postaci wycieczki po ekstremalnej trasie przypominającej Orlą Perć, choć od niej dużo łagodniejszą. Grań Rohaczy to właśnie takie trudne, eksponowane szczyty, nie dla każdego. Byłem i polecam, przy czym osoby z lękiem wysokości i bez przygotowania powinny tego szlaku unikać. Jeżeli ktoś zawsze marzył o Orlej Perci, ale trochę się boi, warto zacząć właśnie od Rohaczy. Jeżeli planujecie taką wycieczkę, należy dojechać autobusem transgranicznym do Doliny Rohackiej, stamtąd wychodzimy na grań Rohaczy i tu mamy do dyspozycji kilka wariantów – o tym proszę doczytać w innych artykułach lub przewodnikach górskich. Mimo niewielkiego odcinka, czasy przejścia są dość duże, poruszamy się bardzo wolno ze względu na trudny eksponowany teren, co trzeba uwzględnić w planowaniu wycieczki. Zaletą jest niewątpliwie brak tłumów, typowych dla Orlej Perci i innych polskich szlakach. Wycieczkę możemy skończyć w tym samym miejscu lub przejść na Wołowiec, a stamtąd do Doliny Chochołowskiej.

Odkryj szczyty i przełęcze na krańcu Tatr

Kolejna propozycja to niezwykle fascynujące szczyty na samym krańcu Tatr, które są tak daleko i nie po drodze, że większość z nas nigdy tam jeszcze nie była. Mowa o Osobitej (to kultowa góra dominująca nad Oravicami) oraz Siwym Wierchu koło Zuberca.

Na samą Osobitą niestety nie wyjdziemy, ale da się wyjść na przełęcz pod Osobitą – to również bardzo ciekawe miejsce. Szlak na przełęcz prowadzi ze Zverovki, wycieczkę możemy zakończyć w tym samym miejscu, albo w Dolinie Chochołowskiej czy też zejść przez Przełęcz Bobrowiecką do Oravic (trochę naokoło, ale również ciekawie). Z kolei szlak na Siwy Wierch prowadzi z Zuberca – popularnej miejscowości wypoczynkowej. W obu przypadkach nie są to jakieś bardzo wysokie szczyty, ale ogromną satysfakcję daje wyjście w tę część Tatr, która leży „na końcu świata” i jest praktycznie nieznana polskim turystom. Taka miła odmiana, możliwość podziwiania Tatr i okolic z zupełnie innej perspektywy, a także satysfakcja z poznawania zupełnie nowych, nieoczywistych miejsc. I przede wszystkim unikamy tłumów, które w tym sezonie w polskich Tatrach będą szczególnie dotkliwe.

To samo można powiedzieć o Górach Choczańskich. To już osobne pasmo górskie, ale stanowiące tak jakby przedłużenie Tatr i mające bardzo podobny, tatrzański charakter. Punktem startowym w takim przypadku może być Dolny Kubin i da się taką wycieczkę zrobić w jeden dzień.

Zwiedzanie zabytków, skansenów, jaskiń, aquaparki

Na trasie autobusu jest także wiele ciekawych miejsc poza górami. To bardzo dobry pomysł na wycieczkę która urozmaici pobyt w Zakopanem czy okolicach, zwłaszcza gdy leje i warunki do wycieczek górskich są słabe, albo gdy po prostu chcemy zrobić sobie przerywnik od chodzenia po górach.

Dla zwolenników chilloutu bez zobowiązań polecam wycieczkę do Oravic połączoną z kąpielami w tutejszych basenach termalnych. Są dwa – stary (tańszy) basen oraz nowszy aquapark. Po wyjścu z basenu możemy iść na smaczny słowacki obiad w którymś z tutejszych bufetów i co ważne – przyjechaliśmy autobusem, nie kierujemy samochodem, można więc napić się piwa lub wina do obiadu. Jeżeli chodzi o słowackie piwo, polecam Martinera – bardzo smaczne, lepsze niż popularne marki.

Oravice to także dobre miejsce na krótki spacer – np. do wspomnianej już Doliny Juraniovej, czy w dolne części Doliny Cichej i Bobrowieckiej. Można też wyjść na wzgórze Skoruszina, w tym na górującą nad nim wieżę widokową.

Na obrzeżach wsi Zuberec, w pobliżu przystanku Eurolinii, znajduje się bardzo ciekawy skansen wsi orawskiej, a niedaleko stąd – udostępniona turystycznie Jaskinia Brestovska, jedna z niewielu dostępnych do zwiedzania jaskiń tatrzańskich. Nie jest tak znana i duża jak Jaskinia Bielska, ale jak najbardziej również warta uwagi.

Koniecznie warto się wybrać do Zamków Orawskich. Są naprawdę imponujące! Trzy średniowieczne zamki, zbudowane jeden nad drugim na wysokiej skale górującej nad rzeką Wag. To jedne z najważniejszych zamków na Słowacji i jedna z największych tego typu atrakcji na Podtatrzu. Zdecydowanie większe i ciekawsze, niż zamki w Niedzicy i Czorsztynie, które oczywiście również warto zwiedzić przy innej okazji.

Ciekawą atrakcją jest także zabytkowe średniowieczne centrum Dolnego Kubina. To jedyne słowackie miasto, do którego zajeżdża Eurolinia. Mijane po drodze wioski nie są aż tak ciekawe same w sobie, bardziej jako punkt wypadowy czy wspomniane już atrakcje typu skansen, baseny, jaskinia. Dolny Kubin to nieformalna stolica Orawy, średniej wielkości miasto, dobry pomysł na taki typowy city-break. W przeszłości wiele osób przebywających na Podhalu robiło sobie taki wypad do Popradu – spacer po rynku, obiad, piwo, jakieś drobne zakupy słowackich specjałów. Poprad oczywiście jest fajny, ale w tym sezonie warto skorzystać z okazji i zrobić sobie wypad do Dolnego Kubina – nie jest to może nie wiadomo jaka atrakcja, ale miasto jest sympatyczne, warto odwiedzić w wolnej chwili.

Dolny Kubin jest też punktem przesiadkowym dla osób, chcących pojechać gdzieś dalej w głąb Słowacji, a także do sąsiednich krajów. Z samego Kubina kursuje wiele autobusów, zarówno lokalnych, jak i dalekobieżnych. Kursują też lokalne pociągi, którymi malowniczą trasą nad Wagiem dojedziemy do Kralovan – stacji przesiadkowej położonej na głównej magistral kolejowej Bratysława – Koszyce. Z Kralovan dojedziemy szybkim pociągiem właściwie wszędzie: do Bratysławy, Trenczyna, Żyliny, Liptowskiego Mikulasza, Popradu, Koszyc, a także do Czeskiego Cieszyna, Ostrawy i Pragi. Rozkład połączeń słowackich autobusów i pociągów znajdą Państwo na stronie www.cp.sk

Rolki na Podtatrzu

Podtatrze to także świetne trasy rolkarskie, zarówno po polskiej jak i słowackiej stronie. To m.in. kultowa trasa Nowy Targ – Trstena (do której można dojechać autobusem transgranicznym), trasy w Oravicach, Dolinie Rohackiej i wiele innych. Jeżeli jeździcie Państwo na rolkach lub ktoś z waszej rodziny lub znajomych jeździ, trzeba mieć to na uwadze – wybierając się pod Tatry koniecznie należy wziąć ze sobą rolki.

Szczegóły na ten temat znajdują się w wydanym przeze mnie przewodniku: Przewodnik dla rolkarzy – Kraków, Małopolska, Słowacja. Ogólne informacje i zdjęcia są dostępne już w bezpłatnej części przewodnika. Warto też dołączyć do grupy na Facebooku „Rolki i deskorolka Podhale, Spisz, Orawa”, która zrzesza pasjonatów jazdy na rolkach po tych okolicach. Są tam zarówno mieszkańcy podtatrzańskich miejscowości, jak i rolkarze i deskorolkarze z całej Polski, którzy wybierają się na rolki w te miejsca, umawiają na wspólne przejazdy, służą radą i pomocą. Miłego pobytu zatem!

Jakub Łoginow

Polecam też: Język słowacki – podręcznik dla początkujących




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *