Małopolski Kombinat Nauki. Zobaczcie, jak świetnie Ostrawa zagospodarowała tereny pohutnicze

To już raczej nieuchronne. Po kilkudziesięciu latach produkcji, działalność hutnicza na terenie nowohuckiego Kombinatu jest sukcesywnie wygaszana. Możemy i powinniśmy ten proces spowalniać, by jednak utrzymać produkcję, ale procesów gospodarczych nie oszukamy, ekonomii nie zmienimy. Wielki piec raczej pozostanie wygaszony na stałe, z ogromnego terenu Kombinatu dotychczasowa działalność hutnicza pozostanie może na 20 procentach obszaru. Już teraz powinniśmy podjąć działania nad sensownym zagospodarowaniem pozostałych terenów, tak by zapewnić miejsca pracy, dać tym obszarom nowe narzędzia do rozwoju, zachować dla potomnych cenne przemysłowe dziedzictwo, wreszcie – zmienić charakter okolicy na bardziej przyjazny do życia dla mieszkańców Pleszowa, Branic, Chałupek, Ruszczy, Wadowa, Łuczanowic czy Krzesławic. To mieszkańcy osiedli otaczających Kombinat powinni być w tym procesie najważniejsi. Dlatego zanim napisałem ten tekst, zapytałem ich o zdanie w internetowej ankiecie, którą można znaleźć pod tym linkiem.





Wyniki ankiety potwierdziły moje wcześniejsze obserwacje i odczucia. Mieszkańcy osiedli, o których miasto zapomniało, wykazali się o wiele większą dalekowzrocznością i trzeźwością myślenia, niż politycy i wielu ekspertów. Zdają sobie sprawę z nieuchronności procesów związanych ze stopniowym wycofywaniem się z działalności hutniczej i apelują o poszukiwanie nowych funkcji. Ogromną aprobatę zyskała propozycja, by Urząd Marszałkowski właśnie tutaj a nie na Błoniach Czyżyńskich utworzył Małopolskie Centrum Nauki i Sztuki, wzorem Ostrawy.

Raczej nie chcą jego budowy na terenach zielonych i rolniczych w pobliżu Kombinatu i z tego względu mają niejednoznaczne opinie odnośnie projektu Nowa Huta Przyszłości – natomiast niemal w pełni popierają lokalizację tego obiektu w którejś z opuszczonych hal Kombinatu. Wiążą z tym nadzieje na zachowanie miejsc pracy – lepszej jakości niż ciężka działalność w przemyśle, na rozwój tych terenów, na zmianę ich charakteru. Pytani o odczucia, towarzyszące informacji o zamknięciu wielkiego pieca, w większości zaznaczyli zarówno obawy o miejsca pracy i dalszą degradację ich osiedli, jak i odczucie ulgi, że wreszcie coś się zmieni, że nie będzie zanieczyszczeń. Co ciekawe – chcą w większości zachowania rolniczego charakteru ich osiedli, oczywiście przy nadrobieniu zapóźnień cywilizacyjnych, takich jak brak chodników, kanalizacji, światłowodu. Mając do wyboru – Małopolskie Centrum Nauki w opuszczonych halach Kombinatu, czy uporczywe działania na rzecz zachowania pracy wielkiego pieca, politycy powinni postawić raczej na to pierwsze. Pytanie, czy należycie odczytają nastroje społeczne i czy staną na wysokości zadania. Małopolskie Centrum Nauki to ogromna szansa dla tych terenów, a także dla całej Nowej Huty i Krakowa. Obyśmy tej szansy bezpowrotnie nie zmarnowali, budując taki obiekt w formie nieprofesjonalnej podróbki (jakieś covideony i inne niechciane wynalazki) w jakimś innym miejscu którego Mieszkańcy nie chcą, co na zawsze przekreśli szanse na utworzenie go tutaj gdzie powinien powstać – w nowohuckim Kombinacie.

Ostrawa jako trochę Katowice, trochę Nowa Huta

Czeska (a właściwie śląsko-morawska) Ostrawa to miasto, do którego obowiązkowo powinni pojechać na wycieczkę czy też w zasadzie wizytę studyjną krakowscy wiceprezydenci, marszałek i wicemarszałkowie Małopolski, wszyscy radni Sejmiku, Rady Miasta Krakowa i wszystkich pięciu rad dzielnic nowohuckich. A także, oczywiście, dyrektorowie i urzędnicy wielu wydziałów Urzędu Miasta, Urzędu Marszałkowskiego oraz jednostek miejskich i wojewódzkich. To, jak to miasto poradziło sobie z wykorzystaniem terenów poprzemysłowych i przekształciło dawną hutę, hałdę oraz kopalnię w centrum nauki, kultury i turystyki, jest naprawdę imponujące.

Ostrawa to trzecie pod względem wielkości miasto w Republice Czeskiej. Jest położona częściowo na Śląsku, a częściowo na Morawach – granicę między tymi regionami stanowi rzeka Ostrawica (coś jak granica kulturowa między Śląskiem a Zagłebiem na rzece Przemszy). To największy ośrodek przemysłowy w Republice Czeskiej. Pod wieloma względami – taka analogia naszych Katowic i innych dużych miast metropolii śląsko-dąbrowskiej, z kopalniami, hutą, hałdami pogórniczymi i wszystkimi bolączkami związanymi z terenami przemysłowymi. Przy czym Ostrawa pod wieloma względami jest także podobna do Nowej Huty. Nie ze względu na historię powstania, bo Ostrawa jest dość starym miastem, ale podobny przemysłowy charakter, podobne poczucie inności (Ostrava vs Praga jak Nowa Huta versus Stary Kraków), problemy okresu transformacji, upadek – a następnie odrodzenie, moda na Ostrawę jak moda na Hutę, rozwój kultury, zmiana funkcji terenów poprzemysłowych.

Przez wiele lat Ostrawa była przez Czechów nazywana „Czerwoną Ostrawą”, traktowana przez to nieco z wyższością, obawami, pretensjami. Robotnicze miasto głosujące na postkomunistów, nie przystające do „inteligenckiej” Pragi czy Brna. Trochę, jak swego czasu stosunek Krakowian do Nowohucian. Ostrawa uchodziła za brzydką, brudną, zaniedbaną, nieciekawą. Trochę tak, jak Nowa Huta w latach 90-tych, zanim Krakowianie na nowo odkryli jej piękno i niepowtarzalny charakter. Ale przede wszystkim, Ostrawa w o wiele większym stopniu, niż Nowa Huta, była uzależniona od upadającego przemysłu i górnictwa. Podupadający Kombinat w latach 90-tych był dla Huty ogromnym problemem, mnóstwo ludzi straciło pracę, odbiło się to na kondycji całej dzielnicy – ale Nowa Huta była częścią Krakowa, które jako całość się rozwijało. Ostrawa nie miała takiego swojego Krakowa w swoich granicach, musiała liczyć tylko na siebie. I może dzięki temu, jako samodzielne miasto, o wiele lepiej poradziła sobie z wieloma wyzwaniami, niż Nowa Huta jako część innego miasta.

[Widok z wielkiego pieca ostrawskiej huty]

W Ostrawie jest co zwiedzać. Inspiracja dla Nowej Huty

Obecna Ostrawa w niczym nie przypomina już tej problematycznej Ostrawy z kryzysowych lat 90-tych. Stała się, mimo wielu osiedli które wciąż są zaniedbane i po prostu brzydkie, generalnie ciekawym, nowoczesnym, wartym odwiedzin miastem. Dokładnie tak, jak Nowa Huta, mimo wszelkich różnic.

Transformację przeszło zabytkowe centrum Ostrawy. Nie jest to oczywiście ta ranga, co Stare Miasto w Krakowie czy Brnie, ale jest naprawdę sympatyczne. Ulica Stodolni jest znana nawet za granicami Czech jako miejsce, idealne dla rozrywki. Do tutejszych klubów i dyskotek przyjeżdżają nawet mieszkańcy polskiego Cieszyna czy Katowic, tym bardziej, że połączenia kolejowe z Ostrawą są dobre i szybkie.

Doskonałą atrakcją i miejscem spacerowym jest Hałda Ema. Zamiast ją rozebrać, jak to będzie zrobione w przypadku hałdy w Pleszowie, obsadzono ją lasem (w większości wyrósł sam jako samosiejki), wytyczono szlaki turystyczne i w ten prosty sposób powstał doskonały punkt widokowy. Gdyby tylko było to możliwe ze względu na warunki środowiskowe i zdrowie, w podobny sposób widziałbym zagospodarowanie naszej nowohuckiej hałdy w Pleszowie. To mogłoby być naprawdę fajne miejsce, z trasami narciarskimi, szlakami pieszo-rowerowymi, wieżą widokową na szczycie. Pytanie, czy są dobre techniki rekultywacji, by nasza nowohucka hałda mogłaby być zagospodarowana w tej sposób, jak ostrawska. Nie jestem w tym temacie ekspertem, więc po prostu poddaję pod dyskusję, niech mądrzejsi ode mnie się wypowiedzą. 

Niedaleko Hałdy Ema są zabytki, takie jak Zamek Śląski. Zadbany, lokalna atrakcja turystyczna. Tymczasem położony jest na uboczu, jest to zabytek tej rangi, co pałac w Wadowie, Ruszczy czy Branicach, które jednak niszczeją. I znów – w Ostrawie taki zabytek jest zadbany, odrestaurowany, odwiedzają go turyści, w Nowej Hucie pałace i dwory będące naprawdę super atrakcją i naszym dziedzictwem, są zapomniane, zniszczone, całe szczęście, że dzięki lokalnym Mieszkańcom którzy o nie walczą, mają szansę na drugie życie. OSTRAVA!!! Kolejna fajna inspiracja.

W dawnej kopalni na obrzeżach miasta zorganizowano trasę turystyczną. Kolejny przykład, jak zachować dziedzictwo i miejsca pracy, w nowej funkcji.

I wreszcie, najważniejsze – ostrawska Huta Vitkovice. Zakończyła działalność – i stała się atrakcją turystyczną na skalę światową. Stała się centrum nauki, kultury, sztuki, sportu, atrakcją turystyczną, która daje miejsca pracy i rozwój gospodarki, nie generując szkodliwych pyłów i zanieczyszczenia gleby. Przy czym w Ostrawie zachował się też przemysł – ale nowy, czystszy, przyjazny środowisku, przyszłościowy. Huta zachowała swoje przemysłowe dziedzictwo a zarazem stało się miejscem popularyzacji nauki, kultury, inspiracji, centrum nowych technologii. Tego samego chciałbym dla naszej, ukochanej Nowej Huty. Drugiego życia dla Kombinatu, budowania Nowej Huty Przyszłości nie kosztem terenów rolniczych – unikalnych branickich i rusieckich czarnoziemów, ale właśnie wykorzystania już istniejących hal i urządzeń. To nasze przemysłowe dziedzictwo, które niestety niszczeje, bez wstępu fotografów, bez pomysłu na wykorzystanie – choć są pozytywne wyjątki w postaci Nowego Centrum Administracyjnego.

Tymczasem w Ostrawie możemy wejść do środka wielkiego pieca:

Lub na niego wyjechać i podziwiać z tej perspektywy miasto, Śląsk, Morawy, Beskidy, a nawet Polskę:

Na terenach Kombinatu można pojeździć na biegówkach. Skoro już robimy te igrzyska europejskie, to inspiracja nasuwa się sama:

A cała okoliczna przestrzeń to zachowane dla potomnych zabytkowe hale i instalacje, w których znajdują się obiekty popularyzujące naukę, galerie sztuki, hale koncertowe, kawiarnie i restauracje, miejsca innowacji.

Co ważne – nikt tu w Ostrawie nie wpadł na pomysł, by takie obiekty budować na zielonej łące, niszcząc cenne przyrodniczo tereny, które służą mieszkańcom za park. Nikt na to nie wpadł w Warszawie, wybierając lokalizację dla świetnego Centrum Nauki Kopernik, czyli instytucji którą jestem zafascynowany. Nauka to wyzwania klimatyczne, recycling, oszczędność przestrzeni, szacunek dla terenów zielonych, transformacja przestrzeni miejskiej, nadawanie im nowych funkcji. Nauka to szacunek dla zabytków, lokalnej społeczności. Nauka – to centrum nauki na terenach pohutniczych. Jak w Ostrawie, która stanęła na wysokości zadania i daje dla nas wszystkich dobry przykład.

Dziś w Nowej Hucie stoimy przed podobnym wyzwaniem. Małopolski Kombinat Nauki, czyli centrum nauki i sztuki jako instytucja Województwa Małopolskiego – to oczekiwana przez Mieszkańców szansa na przyszłość tych terenów, a zarazem na zachowanie naszego hutniczego dziedzictwa i zrobienia z niego naprawdę fajnej perełki. To nie musi nastąpić z dnia na dzień, nie ma takiej potrzeby. Ważne, by iść w tym kierunku.

Jest tylko jedno „ale”. Możemy raz na zawsze zaprzepaścić tę szansę, jeżeli analogiczny obiekt, pospiesznie i bez należnej refleksji, zbudujemy za ogromne pieniądze gdzie indziej. Nowa Huta wam politykom tego nie wybaczy. A ja zrobię wszystko, by przypominać wszem i wobec, jaką ogromną szansę zmarnowaliśmy – choć mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej i Małopolski Kombinat Nauki jednak stanie się faktem.

Jakub Łoginow




Polub stronę „Małopolski Kombinat Nauki„, podaj ją i ten artykuł dalej – i wspieraj tym samym ideę Małopolskiego Centrum Nauki na terenach nowohuckiego Kombinatu. A może zaangażujemy w ten projekt Ministerstwo Kultury? Nowa Huta zasługuje na więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *